Spór dotyczący służebności przesyłu nabrał ogromnego znaczenia, ponieważ dotyczy nawet 20 milionów działek w całym kraju. Na wielu z nich wciąż znajdują się urządzenia energetyczne, gazowe, ciepłownicze czy wodociągowe, budowane często jeszcze w czasach PRL-u, bez wiedzy właścicieli działek i bez wypłacenia jakiejkolwiek rekompensaty. W praktyce obecność tej infrastruktury przesyłowej ogranicza prawo własności, wpływa na wartość nieruchomości i utrudnia jej zagospodarowanie. Teraz Trybunał Konstytucyjny ma zdecydować, czy dotychczasowe zasady regulowania służebności przesyłu były zgodne z Konstytucją. Temat ten szeroko omawiały ostatnio także media – m.in. Business Insider, gdzie ekspert Kancelarii, radca prawny Bartosz Bański, wyjaśniał konsekwencje obecnych regulacji dla właścicieli działek.

O co dokładnie pytają sądy w sprawie służebności przesyłu?

Sądy chcą ustalenia, czy przedsiębiorstwa przesyłowe oraz Skarb Państwa mogą nabyć służebność przesyłu przez zasiedzenie, mimo że nigdy nie przeprowadzono formalnego wywłaszczenia. Z perspektywy właścicieli działek oznacza to sytuację, w której ich prawo własności zostało ograniczone, choć ani nie wyrazili na to zgody, ani nie otrzymali wynagrodzenia za korzystanie z ich gruntu. Spór dotyczy więc fundamentalnego pytania: czy orzecznictwo Sądu Najwyższego, które dopuściło możliwość takiego zasiedzenia, nie naruszyło konstytucyjnej ochrony prawa własności i zasady zaufania obywatela do państwa.

Dlaczego służebność przesyłu budzi tak poważne kontrowersje?

Przez wiele lat prawo nie regulowało wprost sytuacji właścicieli działek, na których posadowiono urządzenia przesyłowe. Dopiero w 2008 r. wprowadzono do kodeksu cywilnego instytucję służebności przesyłu. Wcześniej przedsiębiorstwa przesyłowe próbowały opierać swoje roszczenia na przepisach o służebności gruntowej, choć nie były one do tego przeznaczone. Z czasem Sąd Najwyższy dopuścił taką praktykę, otwierając drogę do zasiedzeń obejmujących nawet instalacje powstałe w latach 60. i 70.

Jak zauważa mecenas Bartosz Bański, taka infrastruktura nie tylko w oczywisty sposób ingeruje w prawo własności

Obecność infrastruktury technicznej ogranicza ich prawo do swobodnego korzystania z gruntu, może uniemożliwiać zabudowę działki, prowadzenie upraw, a także znacząco obniżać wartość nieruchomości. Dodatkowo właściciele muszą tolerować bieżące prace eksploatacyjne i naprawy, które wymagają wejścia na prywatny teren, nierzadko wiążąc się z wycinką drzew, uszkodzeniem ogrodzeń czy elewacji.

Bartosz Bański

radca prawny, Kancelaria Łebek, Madej i Wspólnicy

Słupy energetyczne i linie przesyłowe na tle pomarańczowego zachodu słońca.

Czy zasiedzenie służebności przesyłu jest zgodne z Konstytucją?

Sądy pytające TK wskazują, że dopuszczanie zasiedzenia prawa, którego istnienia właściciel nie mógł znać, narusza konstytucyjne gwarancje. Podkreślają, że przez dziesięciolecia żadna ustawa nie przewidywała możliwości nabycia służebności przesyłu w drodze zasiedzenia, a koncepcja ta została wprowadzona dopiero przez praktykę orzeczniczą Sądu Najwyższego. Tymczasem ograniczenie prawa własności może wynikać wyłącznie z ustawy, a nie z wykładni sądowej. Właściciele działek zwracają uwagę, że zostali postawieni w sytuacji, w której nie mieli możliwości bronić swojej własności, ponieważ zostali pozbawieni wiedzy o potencjalnym zasiedzeniu.

    Co zmieni korzystny dla właścicieli działek wyrok TK?

    Korzystne rozstrzygnięcie w sprawie służebności przesyłu mogłoby uruchomić falę roszczeń właścicieli działek, którzy domagaliby się wynagrodzenia za korzystanie z ich nieruchomości przez przedsiębiorstwa przesyłowe. Według szacunków, zaszłe roszczenia tylko w sektorze elektroenergetycznym mogłyby przekroczyć nawet 100 miliardów złotych. Właściciele mogliby uzyskać prawo do wynagrodzenia za okres, w którym przedsiębiorstwa używały ich gruntów, a także żądać uregulowania służebności przesyłu na przyszłość.

      Naziemny rurociąg biegnący przez zielone tereny z widoczną infrastrukturą energetyczną w tle.

      Podsumowanie – służebność przesyłu wymaga jasnych zasad

      Spór o służebność przesyłu stał się jednym z kluczowych zagadnień współczesnej ochrony prawa własności. Właściciele działek oczekują jasnych reguł, poszanowania ich praw i sprawiedliwego wynagrodzenia za wieloletnie korzystanie z prywatnych gruntów bez formalnej podstawy prawnej. Z drugiej strony orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego zadecyduje o kierunku, w jakim będzie rozwijać się cały system regulacji infrastruktury przesyłowej w Polsce.

      Niezależnie od tego, jak Trybunał rozstrzygnie spór, jedno pozostaje bezsporne: obecne przepisy są niewystarczające i od lat generują chaos interpretacyjny. Dlatego kompleksowe, jednoznaczne uregulowanie służebności przesyłu jest niezbędne, aby zapewnić równowagę między interesem publicznym a prawami właścicieli nieruchomości oraz definitywnie uporządkować tę problematyczną materię.

      Czy firmy energetyczne mogą zasiedzieć służebność przesyłu bez zgody właściciela działki?

      Obecnie orzecznictwo Sądu Najwyższego dopuszcza możliwość zasiedzenia służebności przesyłu, nawet jeśli właściciel nigdy nie wyraził zgody na posadowienie urządzeń na swoim gruncie. To właśnie ta praktyka budzi największe kontrowersje i jest przedmiotem kontroli Trybunału Konstytucyjnego, który ma ocenić, czy takie rozwiązanie jest zgodne z Konstytucją.

      Co może oznaczać wyrok Trybunału Konstytucyjnego dla właścicieli działek?

      Jeśli TK uzna, że dotychczasowe zasady były niekonstytucyjne, właściciele działek mogą zyskać prawo do dochodzenia wynagrodzenia za korzystanie z ich nieruchomości w przeszłości oraz żądać uregulowania służebności przesyłu na przyszłość. Szacuje się, że potencjalne roszczenia mogą sięgać nawet dziesiątek miliardów złotych.