Zderzenie na drodze to zawsze duża dawka stresu, a w takich chwilach łatwo o nieprzemyślane decyzje. Nieodpowiednie zachowanie tuż po zdarzeniu może później znacznie skomplikować ustalenie winnego i utrudnić uzyskanie odszkodowania. Adwokat Aniela Łebek z Kancelarii Łebek, Madej i Wspólnicy wyjaśnia, na co zwrócić uwagę, żeby zachować spokój i nie zaszkodzić samemu sobie.
Wykroczenie czy wypadek – dlaczego ta granica jest tak istotna
Adwokat Aniela Łebek zwraca uwagę, że nawet pozornie drobna stłuczka może zostać zakwalifikowana jako wypadek, jeżeli u jednego z uczestników zdarzenia dojdzie do obrażeń wymagających leczenia trwającego dłużej niż siedem dni.
To rozróżnienie ma fundamentalne znaczenie prawne, ponieważ zmienia całą kwalifikację sprawy.
Sprawa z wykroczenia drogowego staje się przestępstwem zagrożonym odpowiedzialnością karną. Świadomość różnic, które powodują, że kolizja zamienia się w wypadek, jest kluczowa dla właściwego zabezpieczenia dowodów i ochrony swoich praw po zdarzeniu.
Mecenas Łebek dodaje, że jeśli istnieje ryzyko, że sprawa zostanie uznana za wypadek, warto od razu skorzystać z pomocy prawnika – w takich przypadkach liczy się każdy szczegół przebiegu zdarzenia oraz każdy zapis w policyjnym protokole i niczego nie należy pozostawiać przypadkowi.
Z analizy milionów policyjnych zapisów wynika, że zdarzenia z ofiarami rannymi lub śmiertelnymi, czyli wypadki drogowe, to zaledwie 5,7 proc. wszystkich zdarzeń drogowych. Reszta to kolizje kwalifikowane jako wykroczenia. Na co powinni uważać ich uczestnicy? Poniżej przedstawiamy sześć najczęstszych błędów, które mogą zaważyć na dalszym postępowaniu.
Błąd 1: brak zdjęć, nagrań i dokumentacji miejsca zdarzenia
Policja regularnie przypomina, że w kolizjach bez ofiar uczestnicy mają obowiązek jak najszybciej usunąć pojazdy z jezdni. Zanim jednak to zrobią, warto wykonać dokumentację fotograficzną: ogólny widok miejsca zdarzenia, znaki drogowe, uszkodzenia obu pojazdów oraz ich wzajemne ustawienie względem siebie.
Warto też sprawdzić, czy w pobliżu nie ma kamer monitoringu – należących na przykład do sklepów czy stacji benzynowych – ponieważ ich zapis może okazać się rozstrzygający, jeśli sprawca ucieknie z miejsca zdarzenia albo później zmieni swoją wersję. Monitoring znajduje się również przy autostradach i drogach ekspresowych, dlatego dobrze jest jak najszybciej zabezpieczyć taki materiał. Jeżeli zdarzenie miało świadków, warto zdobyć ich dane kontaktowe. Brak zdjęć, brak danych świadków i niedokładny opis sytuacji to najczęstsze przyczyny problemów na etapie likwidacji szkody – ubezpieczyciel opiera się wyłącznie na dostępnych dowodach, a ich brak może działać na niekorzyść poszkodowanego w zdarzeniu drogowym.
Błąd 2: rezygnacja ze sporządzenia oświadczenia
Po kolizji, zwłaszcza gdy uczestnicy nie decydują się wzywać policji, konieczne jest spisanie wspólnego oświadczenia – choć, jak się okazuje, samo oświadczenie też może później stać się źródłem problemów.
Przez lata kierowcy przyzwyczaili się do trzymania w aucie papierowego formularza na wypadek kolizji. Coraz częściej jednak tradycyjną kartkę zastępują rozwiązania cyfrowe – w Polsce funkcję tę pełni usługa mStłuczka dostępna w aplikacji mObywatel. Jak wyjaśnia Aniela Łebek, wersja cyfrowa ma istotną przewagę: dane kierowców i pojazdów pobierane są automatycznie z oficjalnych rejestrów państwowych, co eliminuje ryzyko literówek w numerach PESEL, VIN czy numerach polis. Dodatkowo aplikacja rozwiązuje problem nieczytelnego pisma, które przy tradycyjnym papierowym oświadczeniu często utrudnia i wydłuża proces likwidacji szkody, zmuszając ubezpieczyciela do dodatkowej weryfikacji danych.
Aplikacja prowadzi użytkownika krok po kroku, wymaga precyzyjnego zaznaczenia uszkodzeń na schemacie pojazdu, umożliwia dołączenie zdjęć i automatycznie generuje gotowy dokument – w stresującej sytuacji porządkuje działania kierowcy. Z danych ubezpieczycieli wynika zresztą, że jednym z najczęstszych błędów zgłaszających szkodę jest pozyskanie od sprawcy niepełnych danych.
Jeśli jednak jeden z kierowców nie ma aplikacji, pojazd jest zarejestrowany za granicą albo strony nie zgadzają się co do przebiegu zdarzenia, pozostaje wersja papierowa. Gdy nie ma pod ręką gotowego wzoru, oświadczenie można napisać odręcznie – powinno zawierać jasne wskazanie sprawcy, jego podpis, imię i nazwisko, dane kontaktowe, opis szkody oraz informacje o pojeździe, jego właścicielu i posiadanej polisie OC.
Błąd 3: nieprecyzyjne sformułowania w treści oświadczenia
Jeżeli sprawca zgadza się podpisać oświadczenie, dokument powinien zawierać komplet informacji:
- dane kierowców i właścicieli pojazdów (imię, nazwisko, adres, PESEL, numer prawa jazdy),
- dane obu pojazdów (marka, model, numer rejestracyjny),
- dane ubezpieczyciela oraz numer polisy OC sprawcy,
- dokładny opis zdarzenia wraz z datą, godziną i miejscem, a najlepiej też szkicem sytuacyjnym,
- jednoznaczne oświadczenie sprawcy o przyznaniu się do winy, potwierdzone podpisami obu stron.
Zanim jednak dokument zostanie podpisany, warto go dokładnie przeczytać. Zdarza się, że kierowcy podpisują oświadczenie przygotowane przez drugą stronę bez wcześniejszej weryfikacji jego treści. W efekcie mogą nieświadomie potwierdzić wersję wydarzeń niezgodną z rzeczywistością albo przyjąć na siebie winę w szerszym zakresie, niż faktycznie ponoszą.
Z perspektywy poszkodowanego kluczowe jest, aby w oświadczeniu znalazło się wprost sformułowane przyznanie do winy sprawcy, bez ogólników mogących budzić wątpliwości ubezpieczyciela.
Błąd 4: bezkrytyczne założenie, że sprawca ma ważną polisę OC
Kolejnym poważnym błędem, na jaki wskazuje Aniela Łebek, jest niesprawdzenie, czy polisa OC sprawcy w ogóle jest ważna. Jak podkreśla, można to zweryfikować błyskawicznie, korzystając z darmowej wyszukiwarki Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego albo aplikacji mObywatel – wystarczy wpisać numer rejestracyjny pojazdu, by uzyskać informacje o numerze polisy, ubezpieczycielu oraz jej ważności na dany dzień.
Choć wielu kierowcom wydaje się to oczywiste, dane UFG pokazują, że problem braku OC dotyczy w Polsce ponad 300 tysięcy przypadków rocznie – w 2024 roku było to 351 tysięcy, a rok wcześniej 349 tysięcy. Jeśli sprawca nie ma ważnej polisy OC, poszkodowany w zdarzeniu drogowym nie może domagać się odszkodowania bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń – wówczas to Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wypłaca należne świadczenie.
Błąd 5: rezygnacja z wezwania policji przy sporze co do przebiegu zdarzenia
Wielu kierowców stara się unikać wzywania policji na miejsce kolizji, obawiając się mandatu lub po prostu przedłużającej się procedury. Tymczasem w niektórych sytuacjach jest to obowiązkowe – między innymi wtedy, gdy pojazd jest przedmiotem leasingu, choć nie tylko wtedy.
Policję trzeba wezwać zwłaszcza wtedy, gdy uczestnicy zdarzenia drogowego nie zgadzają się co do jego przebiegu, a także wówczas, gdy poszkodowany podejrzewa, że sprawca znajduje się pod wpływem alkoholu lub innych substancji odurzających.
W takich okolicznościach rezygnacja z wezwania funkcjonariuszy może poważnie utrudnić późniejsze ustalenie faktycznego przebiegu zdarzenia, ponieważ każda ze stron przedstawia wtedy własną, często sprzeczną wersję wydarzeń, co komplikuje rozstrzygnięcie sporu. Notatka lub protokół sporządzony przez policję może okazać się kluczowym dowodem w dalszym postępowaniu, dlatego zawsze warto rozważyć, czy w danej sytuacji wystarczy samo oświadczenie, czy jednak konieczna jest interwencja policji.
Kto zgłasza szkodę?
Szkodę zawsze zgłasza poszkodowany w zdarzeniu drogowym – zazwyczaj do towarzystwa ubezpieczeniowego, w którym polisę OC wykupił sprawca zdarzenia. W niektórych przypadkach możliwe jest też zgłoszenie szkody własnemu ubezpieczycielowi, w ramach tzw. bezpośredniej likwidacji szkód.
Kilka minut poświęconych na dokumentację, sprawdzenie polisy OC sprawcy czy decyzję o wezwaniu policji może później zaoszczędzić tygodni sporów z ubezpieczycielem – a czasem zdecydować o tym, kto faktycznie zostanie uznany za sprawcę zdarzenia.
Kolizja drogowa a odszkodowanie – podsumowanie
Po kolizji drogowej warto działać spokojnie i przede wszystkim zadbać o zabezpieczenie dowodów. Zdjęcia miejsca zdarzenia, prawidłowo sporządzone oświadczenie, sprawdzenie polisy OC oraz wezwanie policji w sytuacji sporu mogą mieć istotne znaczenie dla późniejszego dochodzenia odszkodowania.
Jeżeli masz wątpliwości, jakie świadczenia Ci przysługują lub jak postępować w kontakcie z ubezpieczycielem, nie musisz mierzyć się z tym samodzielnie. Skontaktuj się z Kancelarią Łebek, Madej i Wspólnicy – przeanalizujemy Twoją sytuację i wskażemy możliwe dalsze kroki.
Artykuł powstał na podstawie materiału opublikowanego na portalu Business Insider
Czy po kolizji trzeba zawsze wezwać policję?
Nie. Jeżeli uczestnicy są zgodni co do przebiegu zdarzenia i nie ma osób rannych, zazwyczaj wystarczy wspólne oświadczenie. Policję należy wezwać m.in. w przypadku sporu co do winy lub podejrzenia, że kierowca jest pod wpływem alkoholu albo środków odurzających.
Czy warto sprawdzić polisę OC sprawcy?
Tak. Weryfikacja ważności OC pozwala ustalić ubezpieczyciela, do którego należy zgłosić szkodę. Można zrobić to za pośrednictwem Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.
Czy brak zdjęć po kolizji może utrudnić uzyskanie odszkodowania?
Tak. Dokumentacja fotograficzna może pomóc w ustaleniu przebiegu zdarzenia i zakresu uszkodzeń. Jej brak może utrudnić późniejsze wykazanie okoliczności kolizji.

